
Piszę, żeby nie zapomnieć
To nie będzie kolejny wpis z poradami. Nie będzie planu dnia ani listy „10 sposobów na lepsze życie”.
To będzie wpis… jak ja sama dziś. Trochę poruszona. Trochę zmęczona. Trochę zachwycona małymi sprawami, które mogłyby umknąć, gdybym ich nie zapisała.
Ten blog powstał nie tylko po to, by inspirować Ciebie. Ma on również przypominać mnie samej, co czuję, widzę, myślę.
Tu pojawią się wpisy pisane sercem. Bez planu. Bez „trzeba”. Bez „wypada”. Takie, które można czytać z kubkiem w dłoni i ciszą w tle.
W końcu nie jest wielkim sekretem ani literackim, ani egzystencjalnym fakt, iż mówić umieją wszyscy, natomiast zapisać swe mówienie mało kto potrafi. – Jerzy Pilch
Czasem bowiem piszę, żeby zrozumieć.
Czasem – żeby niczego nie zgubić.
Czasem – żeby zauważyć, że to, co trudne… minęło.
Dziennik Joanny to nie zwykłe zwierzenia. Jego pisanie to dla mnie ślad obecności. Myśli w pół zdania, emocji chcianych lub niechcianych. Radości z maleńkich spraw i zachwytu nad drobiazgami. To mój sposób na życie w wersji bardziej.
Jeśli masz w sobie coś, co domaga się uwagi – usiądź. Weź notes. Zapisz, co tylko do Ciebie przyjdzie.
Albo przeczytaj moje refleksje i sprawdź, co wywołają w Tobie.
I pamiętaj: nie jesteś sama.
Z serdecznością
Joanna
PS. Jeśli masz ochotę na dawkę codziennych inspiracji i spokojnych refleksji – zapraszam do mojej przestrzeni na Facebooku: https://www.facebook.com/joannastrzelecka.pisze
🕊️ Ważne słowo na koniec:
Ta przestrzeń powstała z potrzeby harmonii i wzajemnego szacunku. Komentarze są moderowane – nie publikuję treści, które ranią, dzielą, obrażają lub sieją niezgodę.
Dziękuję, że pomagasz mi współtworzyć to miejsce z łagodnością. 💛
